maja 28

109_4338“CHALLENGE – POWRÓT DO ŻYCIA” -  Odcinek 2

Stanisław to prawdziwy cud Boży. Na ulicę trafił nie z powodu nałogu, bo kiedy miał siły pracował, ale niestety sam niezbyt sobie radził, a proste formalności to dla niego wyzwanie ponad jego wyobrażenia. Kiedy przyjechał do Winiarczykówki w marcu 2014r., a właściwie przywiozła go karetka, nie chodził, był bardzo wychudzony, szary i zupełnie bez życia. Przez pierwsze tygodnie praktycznie nie był wstanie ruszyć się z łóżka. Trudno było się  z nim porozumieć. Na każde pytanie odpowiadał jednym i tym samym słowem „tak”. Ponieważ był bezdomny, nie miał żadnej rodziny, a jego stan zdrowia bardzo się pogorszył, po leczeniu szpitalnym nie miał gdzie wrócić, a na miejsce w specjalistycznych placówkach jednak sporo się czeka, poproszono nas by mógł u nas spędzić ten czas oczekiwania. W takim stanie zdrowia na ulicy nie przeżyłby tygodnia.

Gdy Stasiu przyjechał do Winiarczykowki opiekował się nim Jasiu, po kilku tygodniach  opiekę przejął Adam. Dziś są jak dziadek i wnuczek. Jeden i drugi zyskał bliską sobie osobę. A Stanisław mieszka u nas już rok i nie jest  tą samą osobą. W  Winiarczykówce usłyszał, że dla Pana Boga jest kimś cennym, a Pan Jezus ma o niego staranie. Uwierzył, że może jeszcze wiele w swoim życiu. Boże uzdrowienie objawia się w życiu Stanisława niesamowicie. Stasiu dziś chodzi, jest pogodnym starszym panem, który ma poczucie humoru, lubi się uśmiechać. Bierze dział we wszystkich zajęciach. Potrafi udzielić trafnych informacji niejednej młodszej osobie. Chętnie angażuje się w życie Domu. Wziął również udział w projekcie „Challenge – powrót do życia”.

Przeczytajcie wypowiedź Staszka lat 80:

„Nie wiem jak długo jestem bezdomny. Mieszkałem w Kętach, nie mam rodziny. Rodzina poumierała i dlatego byłem sam… byli rodzice, bracia i siostra, chyba umarli albo nie wiem gdzie są…

Przed przyjściem tutaj to robiłem  u takiego człowieka, miał auto to my jeździli, pracowali, ja tam spałem, jeść mi dawał i czasem na to piwo my tam poszli. Był oszustem, niewiele płacił, liczył tylko siebie więcej nic. Zachorowałem to się mnie pozbył, nawet się nie spytał co się stało, gdzie pójdę, przykro mi, że się mnie tak pozbył. Byłem tam ze dwa lata, albo więcej …

Zanim tu trafiłem byłem w Oświęcimiu w szpitalu, rozmawiałem z taka panią która tam też leżała i dała mi taką kartkę, wizytówkę… później jakiś facet przyszedł do mnie i pytał czy chce iść do takiego Domu. Obcy ludzie  pomogli… w szpitalu lekarze powiedzieli tak, że „musicie go wziąć bo on nie ma gdzie iść” i zabrali mnie…

Dobrze się tu czuje, fajni ludzie są wszyscy… Janusz jest fajny, Bogusia jest fajna, chłopcy ich dzieci małe też. Tu wszystko jest elegancko, chłopcy to tu są w pokoju obok ci lokatorzy też fajni i wszyscy. Adam on tu ze mną mieszka i pomaga mi.  Poza tym to wszystko jest w porządku, chce tu być…  ważny jest dla mnie Bóg i czytam Pismo Święte… Cieszę się. że tutaj jestem… chciałbym podziękować, przede wszystkim Bogu…i żeby już było dobrze wszystko… czuje się tutaj dobrze. Tu jest bardzo dobrze, bardzo fajnie… wszyscy tu są fajni ludzie, rozumieją… ludzie uczciwi…”.

Poznając historię Stasia nasuwa się na myśl historia o rozgwiazdach porozrzucanych na plaży i człowieku, który po kolei ratował kolejne wkładając je do morza. Ktoś zapytał się go dla czego to robi przecież, nie uratuje ich wszystkich, i to jego działanie nie ma za bardzo sensu. Człowiek ów odpowiedział pytającemu: że dla tej jednej, którą właśnie uratował ma to ogromne znaczenie. Tak jest i w przypadku Stasia….. Można by się zastanowić może lepiej pomagać dzieciom, lub młodym ludziom, przed którymi jeszcze perspektywy, ale starszym, z dużymi deficytami  praktycznie w każdej dziedzinie życia…. Jednak dla Stasia ma to ogromne znaczenie…..

Dla nas to prawdziwy cud Bożego działania. I tylko żałujemy, że nie mamy porządnych zdjęć Stasia z tych jego pierwszych dni w naszym Domu, by móc zobaczyć tę zmianę.


……………………………………………………………………………………..

Działamy dzięki darczyńcom, bądź jednym z nich:

POTRZEBUJEMY Busa, pomóż nam kupić to auto. Potrzebujemy kupić lekarstwa, bo nasze zapasy się już wyczerpują. Jesteśmy w trakcie inwestycji budowy przydomowej oczyszczalni ścieków.  Jeśli chcesz nam pomóc w tych sprawach darowizny prosimy kierować na nr konta podany poniżej:

  • z dopiskiem: “DAROWIZNA NA SAMOCHÓD”

  • z dopiskiem: darowizna na oczyszczalnię
  • z dopiskiem: darowizna na lekarstwa
  • nr konta bankowego Misji Teen Challenge w Winiarczykówce: PEKAO SA Nowy Targ 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • IBAN: PL 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • SWIFT BANK: PKOPPLPW

Darczyńcom z całego serca dziękujemy!!!
  • Można skorzystać ze sprawdzonego przez naszych darczyńców kanały DOTPAY

Podaruj 10zł, 20zł, 30zł lub inną kwotę:

Autor bogula

kwietnia 08

To miała być tylko praktyka…

projekt Komentarze wyłączone

unnamedNa studiach przychodzi moment kiedy trzeba odrobić praktykę, w moim przypadku na tamtą chwile było to aż 5 tygodni… Oczywiście pytanie gdzie?… i tak na myśl wpadła Winiarczykówka. Na miejscu, blisko i wygodnie, jakoś się te 5 tygodni przetrzyma. Miejsce już było, została tylko zgoda Dyrekcji Domu, ale żeby ją otrzymać trzeba było się tam pofatygować. Zawsze było coś ważniejszego, praca, jakieś załatwienia, znów święta i czas leciał. W końcu styczeń, trzeba iść, nie pewnie, ze strachem co zastanę, co to za ludzie, co tak naprawdę robią? … Przyjeżdżam, patrzę ludzie pracują na zewnątrz i pytanie wysiadać czy może jednak gdzieś indziej odrobić praktykę? … No ale już mnie widzieli, głupio tak uciekać… Pewnie będą źli, że tak się namęczyli z odśnieżaniem a ja im wjeżdżam bez pytania, ale trudno wysiadam najwyżej będzie powód by uciekać, ale nie… Z daleka słyszę „dzień dobry”  z uśmiechami na twarzach, niepewnie pytam czy mogę tu stać, a w odpowiedzi słyszę, że „ pewnie, dla Pani odśnieżyliśmy”. Pomyślałam sobie ciekawe, sama nie wiedziałam rano czy dzisiaj tu będę, a już dla mnie coś zrobiono i jeszcze w tedy było dla Pani… To idę dalej, jedne drzwi, później drugie, z którymi do dzisiaj mam problem by otworzyć, ale udało się jestem w środku i jeszcze mnie nikt nie pogonił. Oczywiście znów słychać przyjazne „dzień dobry” mimo, że pierwsza nie zdążyłam zareagować, ktoś pyta do kogo? ja ze stresu nawet nie pamiętam o kogo mam pytać mimo, że całą drogę powtarzałam sobie nazwisko Dyrektora. Na szczęście wyręczono mnie i pojawił się Janusz… krótka rozmowa w biurze, z praktyką wszystko ustalone. To zaczynamy od poniedziałku… tak się zaczęło…

Na początku było ciężko ludzie patrzyli na mnie, ja na nich. Okazało się, że wszyscy mówimy sobie na „ty”, dziwna sytuacja, ciężko było przyzwyczaić się, że do dużo starszej osoby, która mogła by być moim dziadkiem mam mówić po imieniu. Zapominałam, mówiłam na „Pan”, zwracano mi uwagę, aż w końcu zapamiętałam wszystkie imiona. Im było łatwiej mieli do zapamiętania tylko jedno… ale cóż poszło… Tygodnie mijały, poznawałam historie każdego z osobna, coraz lepiej się tam czułam, rano chciało się wstawać, w weekend poniedziałku nie szło wyczekać, by móc pojechać, zobaczyć… Nagle ostatni tydzień, zdziwienie, to nie możliwe już koniec, tak szybko i wtedy okazało się, że to nie było „aż” a tylko 5 tygodni… I co dalej, co ja będę robić jeśli nie będzie mnie tutaj, z tymi ludźmi, podopiecznymi ale przyjaciółmi. Ludźmi, którzy sprawiali, że zły humor nie istniał, złego dnia nie było, że trzeba się cieszyć, był powód by żyć… Tak tylko z praktykantki stałam się wolontariuszką w Domu Readaptacyjno- Kryzysowym w Winiarczykówce, gdzie  mieszkają ludzie warci mojego czasu, gdzie zawsze jest miła atmosfera mimo, że jak w każdym domu dochodzi do konfliktów, w domu gdzie jest bezpiecznie, gdzie można znaleźć swoje miejsce, wyciszyć się, zastanowić, gdzie ma się wsparcie, zaufanie, ale przede wszystkim akceptację. Bo nikt z nas nie jest idealny, ważne co robimy by to zmienić, czy działamy, dążymy do poprawy, czy poddajemy się nim spróbujemy…

Dodam tylko że te 5 tygodni jak i każdy kolejny dzień który spędzam w Winiarczykówce to najlepszy czas jaki miałam i mam. Bardzo pozytywnie wpłynął na mnie jako osobę, na moje poglądy, upewnił mnie, że studia z resocjalizacji na których jestem to dobry wybór, to jest coś co ja chce robić, gdzie chcę być. Mam nadzieję, że wsparcie jakie otrzymuję od Dyrekcji Domu Janusza, Bogusi jak i wolontariusza Wacka pójdzie tyko w dobrym kierunku i będę umiała je jak najlepiej wykorzystać w swoim przyszłym zawodzie, ale też  życiu, że to czego się nauczyłam, pomoże mi i będzie miało dobre, pozytywne skutki… Dlatego też dziękuje Wam za to że jesteście i że ja mogę być z wami…

Gabi

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Działamy dzięki darczyńcom, bądź jednym z nich:

POTRZEBUJEMY AUTA, pomóż nam kupić auto. Darowizny prosimy kierować na nr konta podany poniżej:

  • z dopiskiem: “DAROWIZNA NA SAMOCHÓD”

  • nr konta bankowego  Misji Teen Challenge w Winiarczykówce: PEKAO SA Nowy Targ 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • IBAN: PL 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • SWIFT BANK: PKOPPLPW

Darczyńcom z całego serca dziękujemy!!!
  • można także skorzystać ze sprawdzonego przez naszych darczyńców kanały DOTPAY

Podaruj 10zł, 20zł, 30zł lub inną kwotę:

Autor bogula \\ tagi: , , , , , , , ,

listopada 07

29.10.2014r. Podjęliśmy decyzję o budowie przydomowej oczyszczalni ścieków, było to wiosną tego roku.  Pomimo tego, że mamy wiele potrzeb,  na ten czas ta wydaje się nam  najistotniejszą. Jest niestety też bardzo kosztowna – 50 000zł. Wielkość tej sumy trochę nas powalała, po ludzku wydawało się nam to niemożliwe. Jednak mieliśmy wiarę i nadzieję i to pozwoliło działać nam dalej pomimo okoliczności.

Musimy przeprowadzić tę inwestycję jak najszybciej, to konieczność. Miesięczny koszt wywozu nieczystości to dla nas ogromna suma około 2000zł. Latem jest on nieco niższy a zimą wyższy, ponieważ dom zapełnia się ludźmi po brzegi. Chcemy by koszty utrzymania Domu były jak najekonomiczniejsze. By zużywać mniej opału uszczelniliśmy  wszystkie okna i drzwi w całym budynku. By mniej wydawać na żywności i uaktywnić podopiecznych,  założyliśmy ogródek.  Korzyści były ogromne,  począwszy do tego, że obiady są smaczniejsze, bogatsze i domownicy jedzą więcej warzyw, to  wiele się nauczyli i sporo aktywności włożyli w ten projekt. Osoby przez większość uważane za “nierokujące” (nie znosimy tego określenia) mogły przyłączyć się i być “użyteczni”  i poczuć przy tym radość .  Po czterech latach prowadzenia tego Domu zdecydowanie wiemy jak lepiej  zagospodarować kwotę 2000zł., niż “przepuszczać ją na szambo”.

Jako pierwsza przyszła nam z pomocą Fundacja Traveling Light przekazując 16000zł. Potem znaleźli się kolejni darczyńcy, np. na kiermaszach z rękodziełem, na koniec wakacji mieliśmy już 21000zł.  We wrześniu i w październiku poprosiliśmy około 200 Kościołów w Polsce o wsparcie naszej inicjatywy. Niektóre Kościoły oraz osoby indywidualne już odpowiedziały na nasz apel i na dzień dzisiejszy mamy 27444zl. to jest 55% potrzebnej kwoty.

Zatem zachęcamy każdego by dorzucił się do tej ważnej dla nas inicjatywy.  Wszystkie informacje na poniższej podstronie, wystarczy kliknąć na link.

Wiemy, że przed nami ciąg dalszy BOŻYCH CUDÓW, będziemy Was o tym informować!!!!

15.10.2014r.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Aby móc pomagać potrzebującym potrzebujemy Twojego wsparcia. Jeśli jesteś zachęcony/a tym co robimy w Winiarczykówce, wesprzyj nasze działania. Bo warto mieć udział w dobrym dziele.
  • Możesz nam też pomóc zbudować przydomową oczyszczalnię. Przekaż darowiznę na nr konta z dopiskiem “oczyszczalnia ścieków”:

PEKAO SA Nowy Targ 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • można także skorzystać ze sprawdzonego przez naszych darczyńców kanały DOTPAY

Darczyńcom z całego serca dziękujemy

Autor bogula \\ tagi: , , , , , , , , ,

października 02

zbudowaliśmy kładkę

projekt Komentarze wyłączone

Kopia wrzesień koniec 2014r. 003 Tegoroczne lato na Orawie było bardzo deszczowe. Znacznie podwyższył się poziom wód gruntowych, suche studnie po bezśnieżnej zimie, teraz wypełniły się wodą. Do tej pory malutkie potoczki w trakcie tych desze znacznie zwiększyły swoje rozmiary. Podobnie jest z jedną z odnóg Krzywania płynącą zaraz przy Winiarczykówce. Do tej pory można było swobodnie przejść przez drogę, ponieważ woda płynęła pod betonowymi płytami. Jednak po tak długim okresie nieustającego deszczu nie można już suchą stopą przejść przez strumyk. Nasi podopieczni postanowili zmienić tę rzeczywistość.  Zaplanowali i zbudowali kładkę, oczyszczone zostało również dno potoczka i jego brzegi. Zbudowaliśmy również schody umożliwiające swobodne dojście do kładki. Kładka to prawdziwy upcykling. U nas nic się nie marnuje i staramy się jak najlepiej wykorzystywać wszystko co posiadamy. Dzięki takiemu podejściu powstają podobne projekty jak ta kładka.  Jeden z zaprzyjaźnionych sąsiadów dorzucił do jej budowy trochę swojego drewna. W ten sposób dzięki Teen Challenge Winiarczykówka mieszkańcy Gminy Lipnica Wielka i turyści przebywający na Orawie mogą korzystać z nowej kładki.

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Aby móc pomagać potrzebującym potrzebujemy Twojego wsparcia. Jeśli jesteś zachęcony/a tym co robimy w Winiarczykówce, wesprzyj nasze działania. Bo warto mieć udział w dobrym dziele.
  • Możesz nam też pomóc zbudować przydomową oczyszczalnię. Przekaż darowiznę na nr konta z dopiskiem “oczyszczalnia ścieków”:

PEKAO SA Nowy Targ 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • można także skorzystać ze sprawdzonego przez naszych darczyńców kanały DOTPAY

Darczyńcom z całego serca dziękujemy

Autor bogula \\ tagi: , , , , ,

maja 02

Adam w pracowni …

projekt, świadectwa Komentarze wyłączone

Adam w PracowniAdam do Winiarczykówki przyjechał na początku tego roku.  Od samego początku aktywnie uczestniczy w życiu naszej społeczności. Postanowił również podzielić się swoimi przemyśleniami i tym co przeżywa mieszkając z nami.  Kochani to nie wszystko, Adam specjalnie z “tej okazji” nauczył się pisać na komputerze.  Zatem tym bardziej zachęcamy przeczytajcie:

Pracownia Bezdomnych Rękodzielników to niewielkie pomieszczenie, w którym wykonujemy  prace ręcznie. Można się dużo nauczyć. Są takie momenty i chwile, że musimy dać z siebie trochę żeby coś powstało, ale podchodzimy do tego z sympatią i zadowoleniem. Wiadomo, że są jakieś błędy w wykonywaniu czynności, ale jest takie ładne przysłowie, że człowiek uczy się na błędach. Dzięki Bogu że jest w tej pracowni taka osoba jak Bogusia, że potrafi i ma chęć nas czegoś nauczyć. Kto wie może kiedyś w przyszłości nam się to przyda i może będziemy coś umieć. Może otworzymy własną pracownię, gdzie będzie praca wykonywana uczciwie i rzetelnie, a przede wszystkim będzie ładne i będzie zbyt na to, kto wie może akurat. Kto by pomyślał, że z niczego prawie mogą powstać takie satysfakcjonujące i fajne rzeczy, które niejedna osoba chciałaby mieć w domu, albo podarować komuś bliskiemu.

Można dość długo ukrywać swój talent, albo nie wiedzieć o nim, a tu jak z procy strzelił okazuje się, że uczeń przeskakuje mistrza i jest lepszy, albo stopniowo jest lepszy. Może fantazjuję, ale trudno już taki jestem. Jakby człowiek nic nie robił tylko siedział i pierdział w stołek (mówię to w przenośni) i nie uczył się od innego, to by nic nie umiał. Wiadomo trzeba mieć głowę na karku żeby mieć taką pracownię i tworzyć ciągle coś i jeszcze raz ciągle coś nowego, to jest dar. Tu nie chodzi żeby odwalić co trzeba zrobić i zapomnieć o tym, tylko się uczyć i uczyć ciągle czegoś nowego.

Ja w tej pracowni  jestem od niedawna bardzo mi się tu podoba i robię to z chęcią, choć nie mam tam tak bardzo odpowiedzialnej pracy, ale w końcu Ameryki w ciągu trzech dni nie zbudowano. Wiem, że z dnia na dzień z tygodnia na tydzień będę robił coraz więcej i będę robił coraz bardziej odpowiedzialne roboty. Dzięki temu się nauczę czegoś. To jest taka praca, że się zapomina o dniu codziennym i się wchodzi tak jakby w trans, ja prawdę mówiąc lubię jak widać efekty pracy i jak ktoś jest ze mnie zadowolony. Tylko zazdroszczę troszkę Bogusi, że ciągle ma jakieś nowe pomysły. Ale wiem, że z czasem mi lub komuś innemu z pracowni zapali się ta mała iskierka i zacznie sypać pomysłami ciągle nowymi i nowymi. To jest według mnie dar Ducha Świętego. Pracownia Bezdomnych Rękodzielników powinna istnieć nie tylko tutaj ale i w różnych częściach Polski może nawet i świata. Na pewno niejeden talent by się odkryło i niejedni by byli z siebie albo z kogoś zadowoleni. Pracownie powinny być w przenośni ”nałogiem” dla nas i innych bezdomnych ludzi. Żeby inni wiedzieli, że coś z sobą robimy i że nie wyciągamy tylko ręki po coś, za nic.

Bóg nas kocha i będzie kochał i będzie podsuwał ciągle jakieś nowe pomysły i będzie dawał nam siły żebyśmy zmienili swoje życie na nowo. Chciałbym być kimś i na pewno nie jedna osoba chciałaby zmienić swoje życie i wyjść z bezdomności. W szczególności zapomnieć  o starym życiu i zacząć życie na nowo, ale trzeba od czegoś zacząć i podchodzić do danych rzeczy i myśli na trzeźwo. Myślę, że mnie trochę poniosło ale to jest to co ja odczuwam. Na pewno niejedna osoba, chciałaby zmienić swoje życie na nowo, ale będzie potrzebować i potrzebuje pomocy żeby się czegoś nauczyć w takim domu i takiej pracowni, a na to potrzeba czasu, tylko nie wolno go marnować nadaremnie

Adam

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

  • Działamy dzięki darczyńcom, zachęcamy bądź jednym z nich.
  • Przekaż darowiznę na nr konta:

PEKAO SA Nowy Targ 93 1240 1574 1111 0010 5339 9004

  • można także skorzystać ze sprawdzonego przez naszych darczyńców kanały DOTPAY

Darczyńcom z całego serca dziękujemy

Autor bogula